Czwartek,
dzisiejszy dzień zaczął się od kłótni z mamą. Ja chciałam zabrać długie spodnie
i bluzę, którą kupiłam ostatnio, a moja mama kazała mi ubrać spódnice, a
najlepiej sukienkę, z racji że dzisiaj będzie apel świąteczny
. Po długiej
kłótni, doszłyśmy do porozumienia. Mogłam zabrać moje rurki, ale tylko pod
warunkiem że zabiorę białą bluzkę i botki na koturnie, których nienawidziłam.
-
Ty mnie nie kochasz… - powiedziałam ganiąc matkę spojrzeniem.
-
Właściwie, to cię nie kocham… Tylko bardzo kocham. Teraz przynajmniej wyglądasz
jak dziewczyna a nie jak…
-
hem ??? Dopowiedz to … - powiedziałam już do końca zdenerwowana zachowaniem
matki.
-
Jak… bandzior. – wydusiła mama, a ja wyszłam zatrzaskując za sobą drzwi.
-
Jasne, teraz będę musiała iść piętnaście minut na tych… szczudłach. –
powiedziałam do siebie i kopnęłam butem o głaz śniegu.
-
Co ty tak marudzisz ?? – zaśmiał się głos wychylającego z samochodu głowę
chłopaka. – Jedziesz… hhahaha czy chcesz iść w tych…
-
Szczudłach. – dopowiedziałam i bez chwili zawahania wsiadłam do auta.
-
Więc… nazywasz się Majella… - odchrząknął blondyn.
-
Tak, skąd wiesz ale wolę jak mówi się do mnie…
-
Ella… wiem haha – powiedział chłopak, nadal patrząc prosto przed siebie tak że
nie rozpoznawałam jego twarzy.
-
Zaczynam się ciebie bać. – wydusiłam, wpatrując się w chłopaka, próbując go
zmusić do odwrócenia głowy w moją stronę. Udało mi się przez jego twarz
przeszedł przyjemny i znajomy mi uśmiech, a kiedy spojrzałam w jego oczy
wiedziałam kim jest mój wybawca.
-
Siemaneczko, Ell – zaśmiał się ponownie.
-
John ! Hahah głupolu co ty tu robisz ? – uchwyciłam przyjaciela za wolną dłoń
-
No wiesz, chciałem odwiedzić stary Mullingar. Ale jutro wyjeżdżam… Zobaczyłem
ciebie i pomyślałem że cię podwiozę, rozumiem że wróciłaś do Irlandii.
-
Tak, tydzień lub dwa tygodnie temu, kto tam to liczy. Ymm… wiem że tak głupio
pytać, ale mógłbyś mnie podwieźć do szkoły ? – zarumieniłam się ze wstydu,
ponieważ nie lubiłam pytać innych o przysługi.
-
Jasne… hahah to do którego liceum chodzisz ?
Kiedy weszłam do szkoły w towarzystwie Johna, wszystkie
wzroki skierowały się na nas. Nie dziwiłam się im ponieważ ten blondyn wyrósł
już zza dużych bluz i szerokich jak worek na śmieci spodni. John także przy
pakował i pozbył się trądziku a także zapuścił włosy, tak że wyglądał tak
seksownie. Odwinęłam szalik z szyi i zsunęłam płaszcz z ramion.
-
Chcesz coś zostawić ? – zapytałam, chowając odzież do szafki i wyciągając
potrzebne podręczniki.
-
Nie, i tak zaraz będę się zmywać. – powiedział trzepiąc swoimi włosami, które
były oprószone płatkami śniegu. – Pomóż ci ?
-
Jeżeli chcesz… - zaśmiałam się i podałam chłopakowi parę podręczników. –
Dziękuję.
Kiedy byliśmy już w pobliżu mojej klasy,
chłopak przekazał mi moje podręczniki i powiedział.
-
Więc, cześć Ell… miło było spędzić z Tobą trochę czasu. Zaprosiłbym cię na kawę
albo ciastko ale, muszę już jechać,
przed chwilą dostałem sms że mam wracać.
-
Szkoda… kiedy znowu będziesz w Mullingar ? – zapytałam próbując nie popuścić
łez, które były spowodowane, ponownym opuszczeniem przyjaciela.
-
Nie wiem, jeden, dwa cztery… - powiedział
-
Ale co… cztery ? – domagałam się konkretniejszej odpowiedzi.
-
Lata, albo miesiące. – odpowiedział i spojrzał w moje oczy.
-
Wiesz jak trudno jest znowu się z wami rozstawać….
-
Przypuszczam, leć już bo weszli do klasy. – powiedział pospieszając mnie.
-
Pa… - pożegnałam się i jeszcze tylko
bardzo mocno go przytuliłam, na co on odwzajemnił się tym samym. Oddalił się a
ja zamykając już powoli drzwi do klasy usłyszałam.
-
AAA ! Ella w swoim zeszycie od matmy masz mój numer. Pisz śmiało ! – zaśmiał się
i mi pomachał, a ja weszłam do klasy.
Dzisiaj
sobota, jakoż iż jutro był 24 grudzień, poszłam przejść się po mieście. Kupiłam upominki dla rodziców i
snikersa, wpadłam także na obiad do kafejki a potem poszłam w kierunku domu.
Idąc przez ulicę zatrzymałam się przed domę, który szczególnie przyciągał moją
uwagę, każdego razu kiedy tamtędy przechodziłam. Był to dom Maury. Mieszkała
ona sama, od czasu rozwodu z ojcem Nialla. Wpatrywałam się w okna, przesłonięte
firanami. Przypominałam sobie dziecinne lata, kiedy wyglądaliśmy z chłopakiem
zza okien.
- Co
tam widzisz ? –zapytał mnie ktoś z tyłu, obróciłam się chcąc odpowiedzieć
nieznajomemu.
-
Mój przy.. jaciel… kiedyś tu m..mm…
Obudziłam
się na moim łóżku lekko zdezorientowana, zaczęłam sobie przypominać co zaszło.
Kiedy próbowałam znaleźć mój telefon do pokoju wszedł brunet z blond końcówkami
z tacką, na której miał kakao i kanapki z nutellą.
-
O wstałaś… właśnie miałem cię budzić. – uśmiechnął się tak słodko że mój puls
przyspieszył.
-
Tak… - wyszeptałam nadal przyglądając się brunetowi z nie dowierzaniem.
-
Hahah, co się tak patrzysz… Nie znasz mnie ? Mam ci się przedstawić ? – zaśmiał
się i usiadł obok mnie.
-
Haha, nie, nie musisz, znam cię zbyt dobrze. Ale nadal nie mogę uwierzyć że tu
jesteś… - zaśmiałam się biorąc gryza kanapki, którą chłopak podsunął mi pod
nos.
- Zdążyłem to zauważyć kiedy zemdlałaś na mój
widok.. – zaśmiał się i podrapał się po policzku.
-
Hahah, serio ? Zemdlałam… ? To wszystko tłumaczy. – uśmiechnęłam się i wzięłam
kubek mleka.
-
Naprawdę aż tak się zmieniłem ?- zapytał i oparł się o ramę łóżka tak że stykał
się ze mną ramieniem.
-
Tak… zmężniałeś, urosłeś.. Głos ci się zmienił i w ogóle podoba mi się twój
kolor włosów. – uśmiechnęłam się patrząc na jego reakcje.
-
Hah, dzięki. Ty też… urosłaś, ale widzę że nadal się trzeba tobą opiekować.-
zaśmiał się ukazując przy tym wcześniej nie zauważalny przeze mnie aparat na
jego zębach.
-
I to w tobie kocham… Brakowało mi ciebie. – powiedziałam kładąc się i opierając
o jego klatkę piersiową.
-
Umm… - wydusił i objął mnie ramieniem. – Ja też za tobą tęskniłem. Poczekaj
chwilę. – powiedział i wysunął się z pod koca. – Nadal masz gitarę za szafą ?
-
Tak… - powiedziałam obserwując go.
-
Przesuń się… - zaśmiał się wchodząc pod koc a drugą ręką trzymając gitarę. – No
już możesz się oprzeć. – powiedział zapraszająco. Zaczął wygrywać na
instrumencie, tak kojące utwory że przyprawiały mnie one o sen, w końcu poddałam
się zmęczeniu.
„Pamiętnik Ell”i
Drogi Pamiętniku !
Już po raz kolejny piszę te
wypociny na twoich stronach… Można by powiedzieć że teraz piszę na twojej ręce,
albo nodze… Nie wiem nie wnikam. Wiem tyle że dzięki pisaniu mogę wydobyć z
siebie wszystkie drobnostki, które mnie męczą. Więc dzisiejszy dzień był :
PEŁEN NIESPODZIANEK, DOBRYCH
NIESPODZIANEK, BYŁ NAJLEPSZY POD SŁOŃCEM, LUB POD GALAKTYKĄ… PO PROSTU GO
KOCHAM.
Niall już poszedł, bo chciał pobyć z Maurą…
wyszedł dopiero jakieś 30 minut temu… Uwielbiam kiedy gra mi na gitarze, a ja
zasypiam… Przypominają mi się wtedy czasy sprzed 5 lat, kiedy właściwie robił
to samo, tylko że wtedy on siedział przy oknie a ja leżałam na jego łóżku. Dzisiaj było inaczej, widocznie do tego
dorósł… Oboje leżeliśmy jak przyjaciele… Najprawdziwsi na świecie przyjaciele… Dużym zaskoczeniem dla mnie było też
spotkanie Johna… który, naprawdę, ale to naprawdę z przystojniał… Tak w ogóle nie
poznaję żadnego z moich męskiej płci przyjaciół… Wszyscy w trójkę wyrośli na
naprawdę fajnych facetów… Jednak mnie i tak interesuje tylko jeden… Ten który
bez ustannie się mną opiekuje… Ten którego wiem że Kocham… - Niall
Cytatem na dzień dzisiejszy… hmm… Może dam dwa…
Co myślisz ? :D
`Kobieta może być przyjaciółką mężczyzny, lecz
by uczucie to trwało, niezbędne jest wesprzeć je odrobiną
fizycznej antypatii.
`I trzeba być wielkim przyjacielem i mocnym
przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie
tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje
ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś
za rękę.
***
Cześć kochani, dziękuję że tu wpadacie ;) Będę się starała pisać każdy następny dział dłuższy :) Ale mam do was prośbę
CZYTASZ= KOMENTUJESZ
Było by naprawdę super gdy byście tak robili :) A i mam prośbe jak możecie to polecajcie innym pozdrawiam wasza Kate xx
Aaaaaaaaa !! Boskie :*** Kocham tego bloga ^_^ czekam na natępny rozdział !! <3 ~ Ola
OdpowiedzUsuńBoski *.*
OdpowiedzUsuńDziewczyno Kocham Cie. :-*
Nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu.
Chica xx
Sorki ,ze dopiero pisze ,ale jak już zaczynalam czytac to moja siostra zabierala mi laptopa a dzisiaj niestety siedze na komorce taty , bo wczoraj kiedy bylam na zawodach mojemu tacie zachocialo się zmiany oprogramowania i to w moim lapku !!! A wracajac do rozdzialu to byl cudowny xd nie ma to jak zemdlec przed swoim przyjacielem xd kocham to i po prostu nie mogę się doczekac kolejnego rozdzialu ;D oczywiscie zapraszam do sb ale nie bd pisac tu linkow ,bo kazdy glupi moze wejsc na moje konto :3 pozdrawiam i czekam do kolejnego :P
OdpowiedzUsuńŚwietne! Zapraszam do mnie również :) ArianaElderberry.blogspot.com
OdpowiedzUsuńBOŻE ŚWIĘTY CHRYSTE PANIE JAK KAŻDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE CO RAZ TO LEPSZY TAK JAK TU (CHOCIAŻ NIE WIEM CZY TO JESZCZE MOŻLIWE) TO PO PROSTU WYJDĘ Z SIEBIE I STANĘ OBOK *______* TO SPOTKANIE NIALLA BYŁO ASFAASDFGHJKL ACHHH. TACY SŁODCY RANYYYY. TEN ROZDZIAŁ NALEŻY DO MOICH ULUBIONYCH ROZDZIAŁÓW, WPROST WYLEWA SIĘ Z NIEGO UCZUCIE <3333 NO I POŚLADKI, KONIEC PRZEKAZU. ADIOS XX
OdpowiedzUsuńHaha zobaczymy co powiesz na jutrzejszy xd Kisiel w gacie ? XD
Usuń