Odwiedzający

9.29.2012

Rozdział 1 I’d wait a milion more for you…



Szłam ulicami znanych mi dotąd miejsc. Nie mogłam zrozumieć czemu chciałam opuścić to piękne Mullingar zwane również moim domem. Przejechałam opuszkami palców po korze drzewa znajdującej się po mojej lewej stronie. Poczułam chropowatą powierzchnie, która z każdym posunięciem przyprawiała moje ciało o dreszcze.
 Usiadłam na ławce przed moją dawną szkołą.
Obserwowałam pusty plac przed nią, myśląc że już od poniedziałku znowu  się zapełni. Ja także od nowego tygodnia zaczynałam naukę, pomimo iż rok szkolny zaczął się cztery miesiące temu rodzice kazali mi iść przynajmniej na te sześć miesięcy na naukę, aby pokazać innym że zależy mi na nauce  przez ostatni rok, póki nie skończę osiemnastu lat i nie zrezygnuje z nauki.
 Tak właśnie… moje przyszłe plany, to brak planów. Zamierzam rzucić szkołę i poszukać siebie.
 Chmury na niebie zaczęły przeciągać zimowe niebo. Potarłam dłońmi o spodnie aby zmusić je do rozgrzania, jednak nie wiele mi to dało.
 Wstałam z miejsca spoczynku i ruszyłam w stronę kafejki, gdzie zawsze spotykaliśmy się z Niallem, Marthą i Seanem. Popchnęłam obrotowe drzwi aby wejść do środka i poczuć tą przyjemną zmianę temperaturę.
- Dzień Dobry. – powiedziałam, patrząc w zielone oczy znanej mi kobiety.
- Ella ! Tak dawno cie tu nie było. – powiedziała biegnąc w moją stronę Mel.

IMIĘ I NAZWISKO : Melisa McCayley
LAT : 64
ZAWÓD :  Emerytura, prowadzi kawiarnie
PRZEWRAŻLIWIONA NA PUNKCIE : ?

- Czas szybko leci, wróciłam tydzień temu do Mullingar. Zostaje tutaj, tęskniłam za tym miejscem… I za tymi ludźmi… - powiedziałam i opuściłam wzrok, Kobieta widocznie zrozumiała o co mi chodzi, może prawidłowo zabrzmiało by raczej „zrozumiała o KOGO mi chodzi.
- Nie martw, się… - powiedziała obiwszy mnie swoimi wiotkimi ramionami i dodała – Z tego co mówiła Maura ma przyjechać w tym tygodniu, ale jeszcze nie wiadomo, którego dnia.
- W końcu za niedługo święta… - powiedziałam.
- Tak… Więc opowiadaj, jak było w Londynie. – powiedziała staruszka prowadząc mnie do stolika przy ladzie.


*PAMIĘTNIK ELLI*

Drogi pamiętniku !
Tak głupio zaczynać to w ten sposób, tym bardziej że kontynuuje pisania znów kiedy wróciłam tutaj. Dzisiejszy dzień był… Fajny, dziwny, zimny… Normalny. Tak to dobry dobór słów określający ten dzień. Jeżeli miałabym w skrócie napisać co się działo, to nic ciekawego oprócz rozmowy z Mel. Ta staruszka, potrafi każdego podnieś na duchu. Rozmowa z nią jest jak… Żelki HARIBO które teraz jem. Słodkie i dają radość.

Cytat na dzisiaj ? Hmm… myślę że jest idealnie dopasowany do moich dzisiejszych emocji. :
„Życie jest nie fair. Wszyscy trzęsiemy się w brzuchu przez dziewięć miesięcy, a potem kości zostają rzucone. Nie którym wypadają dwie szóstki, innym, niestety, dwie jedynki. Tak właśnie dzieje się na świecie”

6 komentarzy:

  1. No no no pięknie Kasieńko Kasieczku Kasienieczko ^^ " Rozmowa z nią jest jak… Żelki HARIBO " och, imię tej babeczki - Melisa - jest jakieś uspokajające XD Taki troszeczkę króciutki, wchodząc tu miałam nadzieję że sb poczytam a tu dupa ._. cóż, liczę że każdy następny rozdział będzie się robił dłuższy i dłuższy :D Dać Ci mojego tt ? a nie dam Ci XD Zgaduj zgadula kim jestem buahahah XD pisz kochana szybciutko następny <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział, ale taki trochę krótki. Czekam na nowy.
    Możesz powiadamiać mnie o nowych na twitterze.
    @keepcalm165916

    OdpowiedzUsuń
  3. żelki...... <3 a rozdział fajny tylko krótki :( no cuż coś czuje że sobie poczekam na następny.... albo wiesz co olej niemiecki i historie i pisz mi tu następny :D ~ Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)Już pisze 3 rozdział :P A na historie muszę się uczyc wg ;p Idę Paulinie wysłąć linka xd

      Usuń
    2. Zobaczymy czy bd czytać :D ale wogóle ona jest bardzo krytyczna wiec jeśli nie bedzie żadnych morderstw , potworów i krwi to się jej nie spodoba :P

      Usuń
  4. oł je oł je :P żelki Haribo jeem hahah tak sobie śpiewałam xd nie ma co ten rozdział można zaliczyć do udanych :D

    OdpowiedzUsuń