Odwiedzający

3.11.2013

Rozdział 7 Give me love…



           Czy zastanawiałam się kiedyś jak to jest stracić bliską mi osobę ? Tak… właśnie w tej chwili był to główny temat moich rozmyśleń.
           Leżałam na łóżku w pozycji embriona tuląc moją ulubioną poduszkę, którą dostałam od ciotki na szóste urodziny. Przez cały wolny czas wypatrywałam Go przez okno. Mówiąc GO mam na myśli Nialla, który od czasu naszego pocałunku zniknął. Miałam nadzieję, że po prostu gdzieś wyjechał przez pracę, ale codziennie widywałam go na podwórku rano kiedy szedł  na spacer z psem sąsiadki.
W takich momentach było mi smutno, ponieważ mój przyjaciel nie przyszedł nawet zapytać jak się czuję.
           
            Jak zawsze o tej porze schodziłam na śniadanie, które zazwyczaj przygotowywała mama. Na stole leżała karteczka i nic więcej. Zabrałam ją do rąk i zaczęłam ją czytać.
                                  
                                   Droga Majell Ell,
            Musiałam pilnie wyjść, nie zdążyłam przygotować śniadania - sama też zjem na mieście. Wrócę około 19,  więc zostawiłam ci pieniądze na obiad.
                                                                      Pozdrawiam Kocham Cię, Mama

Odrzuciłam list z powrotem na stół, i udałam się w stronę lodówki. Wcale nie zaskoczyła mnie jej pustość, to było podobne do Eileen, że zapomniała zajść po zakupy.
- A więc stara się mnie zagłodzić… - wydusiłam i poszłam w stronę łazienki.

            Za ladą stała miła starsza pani, która wpatrywała się we mnie cały czas.
- Poproszę cztery bułki, nutelle, tą szynkę o tą tutaj, i ser żółty. – powiedziałam, a kobieta po chwili przyniosła wszystkie przedmioty.
- Coś jeszcze? – zapytała
- Dumle. – wydusiłam szybko.
            Zapłaciłam i poszłam w stronę domu. W parku było paru znajomych ze szkoły, którzy wygłupiali się i topili dziewczyny  w śniegu. Mojej uwadze nie uszedł także pies, który grzebał w śmietnikach. Zabrałam spory kawałek szynki i zawołałam zwierzaka. Czworonóg podchodził nieśmiale, a chwilę później machał ogonem jedząc mięso.
- Ładnie postąpiłaś. – powiedział ktoś za mną, kiedy patrzyłam na odchodzącego psa.
- To nic takiego… - powiedziałam i spojrzałam na osobę mówiącą. Był nią nie kto inny a Niall.  Uśmiechnięty Niall ze swoimi jak zawsze roztrzepanymi włosami i błyszczącymi oczyma.
- Ty tutaj ? – zapytałam, udając, że nie interesuje mnie zbytnio dlaczego przez tak długi czas mnie ignorował.
- Tak jakoś… Pies pani Hasting chciał wyjść na spacer… - odpowiedział i uśmiechnął się lekko.
- Idę… Mama się nie cierpliwi, powinnam już dawno być w domu. – skłamałam, chcąc uwolnić się od chłopaka.
- Ach… tak jasne. Cześć. – powiedział Niall, ale w jego głosie rozpoznałam gorycz, tak jakby wiedział, że kłamię.
- No cześć…- odrzekłam, i poszłam dalej.

                                                                       ***

            Siedziałam przy oknie obserwując jak sople lodu topiły się na balkonie sąsiada. Był marzec, a dokładnie 1 marzec, piątek. Nie dawno wróciłam ze szkoły i zamiast odrobić pracę domową, wolałam patrzeć się bez celu na głupi balkon sąsiada. Od jakiś 2 miesięcy próbowałam ignorować Nialla – chciałam aby poczuł się tak jak ja kiedy od czasu Sylwestra nie odzywał się, a potem nagle jakby nigdy nic podszedł do mnie i zaczął wypytywać co u mnie. Mogło by się wydawać, że jestem okrutna, bez serca, niewyrozumiała, ale… brak kontaktu z nim i unikanie mojego przyjaciela łamało moje serce… Rozkruszało go z każdym dniem na coraz to mniejsze kawałki, i jeżeli miałoby to trwać jeszcze jakiś czas straciłabym go nie odwracalnie – MOJE SERCE ZOSTAŁO BY ROZPRYŚNIĘTE PO CAŁYM ŚWIECIE, JAK PIERWSZY WIOSENNY DESZCZ.

Po raz kolejny otwarłam i zamknęłam drzwi domu, bałam się wyjść, a raczej bałam się reakcji Nialla na to co chciałam zrobić. Wreszcie odważyłam się, zabrałam głęboki wdech i zmierzałam w stronę jego domu. Kolejnym wdechem chciałam dodać sobie otuchy, aby odważyć się zapukać.
- Dzień Dobry Maje…Ekhm… Ella.- powitała mnie radośnie Maura.
- Dzień Dobry. Czy jest Niall ? – zapytałam.
- Nie ma go… Jakąś godzinę temu wyjechał – odpowiedziała kobieta, a ja ze zawiedzeniem na twarzy nie wiedziałam czy mam się rozpłakać i wskoczyć pod auto. – Ale myślałam, że wiesz
- Wyjechał nagle… miał jakieś powody? – zapytałam z trudem powstrzymując łzy.
- Powiedział tylko, że musi jechać, i że nie chce o tym rozmawiać. Jeżeli byś pojechała teraz to może zdążysz na lotnisko i będziesz mogła go sama o to zapytać. – powiedziała Maura.
- Dziękuje. – odrzekłam i pobiegłam w stronę stacji.

- Niall proszę cię odbierz ! Niall proszę… nie wsiadaj do samolotu błagam cię. Muszę z tobą porozmawiać. – powtarzałam nieustannie te słowa do telefonu nagrywając się tym samym na pocztę chłopaka.
            Na miejscu miałam być za jakieś 5 minut, a samolot Nialla, zgodnie ze wskazówkami Maury miał odlecieć za 10 minut… Więc miałam tylko 5, aby znaleźć mojego przyjaciela, i nie pozwolić mu odejść. Było to trudne i ryzykowne zadanie, ale jak najbardziej warte poświęcenia.
            Wybiegłam z autobusu i pobiegłam w stronę lotniska jak najszybciej tylko mogłam. Wpadłam do Sali i zaczęłam rozglądać się za Horanem. Usłyszałam startujący samolot, przepchnęłam się przez ludzi aby dojść do okna.
- Lot nr 24 Dublin – Londyn właśnie wystartował. Lot nr 24 Dublin – Londyn właśnie wystartował. – powiedział głos w głośniku, a ja osunęłam się po szybie.
            Siedziałam skulona ciągle w tym samym miejscu, większość ludzi rozeszła się do swoich domów, ale nadal większa ich część znajdowała się na lotnisku. Po raz kolejny podeszła do mnie jakaś kobieta pytając czy wszystko ze mną w porządku, czy czegoś potrzebuje. Jednak za każdym razem kręciłam przecząco głową.
Popatrzyłam na ławkę, która stała naprzeciwko mnie. Po jej drugiej stronie siedział jakiś mężczyzna, z kapturem na głowie. Nie widziałam jego twarzy ponieważ zasłaniał ją rękoma. Podniosłam się i zbliżyłam się do postaci, zauważyłam blond kosmyk wystający z pod kaptura, bez zawahania przytuliłam chłopaka.
- Niall! Nie pojechałeś !! – krzyczałam, ale jego ręce zaczęły mnie odpychać, i wtedy ujrzałam jego twarz. To nie był Niall, którego znałam, kochałam, który był moim przyjacielem. To był tylko…

                                                                       ***

No siema ! Długo wyczekiwany rozdział wreszcie nadszedł. Może nie jest jakiś zniewalająco długi, ale za to chcę go podzielić jakby tak na 2 części, ale będzie zapisany jako 7 I 8 X
           
            Jak myślicie kim będzie tajemnicza osoba, którą Ell pomyliła z Niallem ? Swoje pomysły i opinie piszcie w komentarzach. Naprawdę, może dla was to nic nie znaczy, ale dla mnie naprawdę bardzo wiele.
            Pozdrawiam, Kate x

5 komentarzy:

  1. O ja cięęęęęę *_____________________*
    Przeszłaś samą siebie ... dlaczego to nie mógł być Niall. Przecież widać, że on ją kocha, NO EJ! życie jest takie niesprawiedliwe, cóż, jeżeli chodzi o moją opinię to ten rozdział jest wyśmienity, że ojejaojejaoejejejaoejeoajeoajeojeja *_*
    Ella powinna się szybciej obudzić, a Nie :C
    Np dobra nie będę się użalać, tylko poczekam sobie ładnie na kolejny rozdział ^^


    zapraszam do siebie:
    http://niall-harry-liam-zayn-louis.blogspot.com/
    http://podroz-dookola-swiata-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziiaj wpadłam na dobry pomysł, ale nie zdradzę wam go... To będzie naprawďe inny blog. Nie taki jak na początku myślałam że będzie to zwykłe FanFiction... Nie nie to będzie o wiele wiele wiele lepsze od zwykłego FanFiction. Zaskoczeniem może być sama akcja mojego opowiadania... Ale żeby się o tym dowiedzieć musicie śledzić moje opowiadanie

      Usuń
    2. JA CIIIIIĘ TO JA NA PEWNO BD TO CZYTAĆ *________________________________*

      Usuń
  2. Aaaaa świetne !!! Że akurat musiałaś skończyć w takim momencie !! Pisz szybko nastepny bo chce wiedziec zobaczysz bd cie męczyć w szkole :P ~ Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogę tylko powiedzieć, że tytuł jest bardzo związany :D

    OdpowiedzUsuń