Odwiedzający

10.08.2012

Rozdział 4 Cos it’s You and Me and All of the people…



Dzisiaj dzień Bożego Narodzenia… Znaczy już się kończy bo jest 8 p.m. byłam z rodziną właśnie do tego momentu ponieważ właśnie przyszedł po mnie Niall
, tak jak wczoraj mi obiecując że święta w tym roku naprawdę będą magiczne. Ubrałam czapkę , która wyglądała jak niedźwiadek [dostałam ją od Nialla na gwiazdkę] a Nialler założył podobną do mojej, którą ja mu dałam w prezencie świątecznym.
- Teraz to już naprawdę wyglądamy jak bliźniaki. – zaśmiał się chłopak patrząc w lustro.
- Hhaahha, od kiedy my jesteśmy bliźniakami ? – popatrzyłam na niego ździwiona.
- Od teraz… mówiłem ci przecież że te święta będą magiczne . Mamy do nadrobienia jakieś 4 lata kochana, pamiętaj…
-  Ahh okej… - zaśmiałam się i wyszliśmy na zewnątrz.

 Po dwudziestu minutach drogi moje palce zaczęły puchnąć od zimna, włożyłam dłonie do kieszeni, aby trochę je ogrzać i naciągnęłam na nie rękawy.
- Ile jeszcze ? – zapytałam patrząc na zadowolonego chłopaka. – Tak w ogóle gdzie my idzimy.
- Jeszcze chwila, pięć minut nawet mniej. – odpowiedział i spojrzał na moje ręce które zaczęły drżeć w kieszeniach. – Zimno ci ? Głupie pytanie, drżysz jak galareta. Dawaj tu jedną łapę… - wskazał na swoją dłoń. Posłusznie zrobiłam co kazał a on splatając swoje palce z moimi włożył nasze ręce do jego kieszeni, gdzie panowało przyjemne ciepło.
- Dzięki…- powiedziałam rumieniąc się, chociaż na mojej twarzy nie było tego widać ponieważ moja skóra była zmarznięta i czerwona. Chłopak się uśmiechnął i poprowadził nas w stronę parku.

- Lodowisko ! Tadaaa ! – zaśmiał się i wskazał na basen z lodu oświetlony przeróżnego rodzaju lampkami i wieńcami świątecznymi. Przed wejściem stał mężczyzna przebrany za świętego Mikołaja z dzwonkiem w ręku.
- Wesołych świąt… ! Czy było by państwo tak miłe i dofinansowało by sierociniec ? – zapytał wesoły mężczyzna.
- Jasne… - powiedział mój towarzysz i wyciągnął z portfela 100 euro. – Proszę, i wesołych świąt nawzajem.
- Dziękujemy, i miłej zabawy.
- Chodź ! Idziemy zaszaleć ! – zaśmiał się Niall ciągnąc mnie w stronę wypożyczalni.

- Poproszę 42 i… - zatrzymał się chłopak czekając aż mu pomogę.
- 38 – dopowiedziałam  i uśmiechnęłam się lekko. Odebrałam parę łyżew i zaczęłam zaciągać sznurowadła tak aby leżały one stabilnie na mojej nodze.
- Pomóc ci w czymś ? – zapytał bruneto-blondyn.
- Nie… na razie nie… Ale potem tam – powiedziałam wskazując na lodowisko. – Dawno nie jeździłam…
- Zapuściłaś się panno Creswell. Chodź już… - zaśmiał się i pomógł mi wstać poczym weszliśmy na lodowisko. Próbowałam utrzymać równowagę, ale przy mojej koordynacji ruchów nie zawsze to wychodziłam, wywróciłam się od razu kiedy moje łyżwy dotknęły lodu.
- Jasne… - powiedziałam usiłując wstać – A ty się śmiej zamiast mi pomóc.- spojrzałam na rozbawionego do łez Nialla.
- Przepraszam. – powiedział i podał mi ręce. – Pamiętaj, jodełką jeźdź. Albo czekaj… Złap mnie za dłonie, ja będę jechał tyłem i będę cię prowadził.
- Okej… Ale co jeżeli na kogoś wpadniesz ? – zapytałam go.
 - No jak to co ? Wywrócisz się… Ale będziesz miała wygodne lądowanie. – uśmiechnął się łobuzersko i pociągnął mnie za sobą. Jeździliśmy zgodnie z rytmem innych, po pewnym czasie kiedy już przypomniałam sobie o co chodzi, zaczęliśmy się ścigać, a potem Niall nauczył mnie jeździć tyłem.

- I co podobało się ? – zapytał mnie chłopak wychodząc z miejsca naszego wcześniejszego pobytu.
- Tak… Fajnie było znowu spędzić razem czas. – zaśmiałam się naciągając jego czapkę na oczy.
- Ej ! – krzyknął a ja zaczęłam mu uciekać. – Mam cię ! Hahahah! – krzyknął i przerzucił mnie przez ramię.
- Hahahah proszę cię puść mnie ! – śmiałam się wisząc na jego ramionach.
- Nie… Zaczęłaś to teraz będę cię niósł. – wymruczał i szedł nadal przed siebie.
- Proszę, proszę, Proszeeeeeeeę !
- No dobra, nie umiem ci odmawiać. – zaśmiał się odkładając mnie na biały puch.

- Jesteś głodna ? – zapytał mnie chłopak. – Hhaha czemu ja się pytam ty zawsze jesteś głodna. Ale nie martw się to dobrze bo ja też lubię dużo jeść.
- Okej… nie wiem czy to miał być komplement czy coś . – popatrzyłam na niego a on zaczął się śmiać.
- Z czego się śmiejesz ? – zapytałam.
- HAHAHAHHAHA Zrobiłaś taką śmieszną minę. Zrób to jeszcze raz ! – powiedział.
- Yyyy… Nie… - powiedziałam a on znowu znów zaczął się śmiać.
- Hhahaha ta była lepsza hahahahaha!
- Okej, chodź bo zaraz stracę apetyt… - wymruczałam z lekka poirytowana, a chłopak zaczął się śmiać jeszcze głośniej, i w odstępach miedzy wydawaniem dźwięku „HA” a braniem oddechu mówił „Ty stracisz apetyt?” i znów zaczynał się śmiać.

 Weszliśmy do knajpki wypełnionej ludźmi, rozejrzałam się dookoła szukając wzrokiem wolnego miejsca.
- Nie ma miejsca… - wydusiłam.
- Jest, chodź… - powiedział i pociągnął mnie na górę, gdzie widocznie nie zauważyłam wolnego miejsca. – Widzisz mówiłem ? Siadaj.- powiedział chłopak wybierając miejsce obok kominka, widocznie rozumiejąc że przemarzłam do ostatniej nitki.
- Ładnie tu, tak świątecznie… Lubię taki nastrój… przypominają mi się czasy dzieciństwa.- powiedziałam
- Masz rację… czasy dzieciństwa się przypominają… Przyjaciele… Rodzina… Przyjaciele. – powtórzył po raz drugi słowo przyjaciele, a w moich oczach pokazały się łzy tęsknoty. Chłopak przesiadł się i usiadł obok mnie uśmiechając się delikatnie.
- Nie płacz… Przyjaciele zawsze będą z tobą. – powiedział cichy głos a po moim ciele przeszły dreszcze. Obróciłam się szybko za siebie i zauważyłam Johna, Seana, Belle i Marthe.
 - Jak to ? – spojrzałam na nich wszystkich zdezorientowana.- Przecież wy mieszkacie poza Irlandią…
- Cii… mówiłem ci przecież że dzisiaj dzień będzie magiczny.- powiedział Niall i przytulił mnie, poczym reszta zrobiła to samo.

„PAMIĘTNIK ELLI”
 Drogi Pamiętniku !
Od dzisiaj postanawiam że nie będę mówiła ci już Drogi Pamiętniku, ponieważ to brzmi jakbym zapomniała jak masz na imię i cały czas próbowała ci uświadomić że jednak pamiętam. Dzisiejszy dzień był MAGICZNY, a to wszystko dzięki Niallowi. Zrobił wszystko żeby ten dzień był wspaniały, sprowadził nie osiągalnych dla mnie przyjaciół, z którymi spędziłam naprawdę wspaniałe 4 godziny… Teraz jest już tak naprawdę Poniedziałek ale co tam.
Najlepsze jest to że mogłam się dowiedzieć o nich tylu wspaniałych rzeczy, nowych rzeczy a to wszystko temu jedynemu w swoim rodzaju NIALLOWI HORANOWI.

Cytat na dzisiaj : „Przyjaźń to nie tylko wspaniały prezent, lesz także ustawiczna praca. Większość przyjaźni nie urywa się, tylko więdnie.”
„Przyjaźń nie znosi oddalenia między ludźmi, gdyż jest długą drogą, którą muszą pokonać razem ”




 ***

Następny dział dodam jeżeli będzie 10 komentarzy ;) Pozdrawiam :D

6 komentarzy:

  1. AAAAAAAaaaaaaa boskie !!!! Chołd ci oddaje o wielka mistrzyni pisania blogów . Czekam na następny chodz pewnie se długo poczekam .. :( Uratuj sreberko wstaw 5 rodział :D ~ Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. spoko spoko xd ...fajna tam rozmowa powyżej xd no ale ....zgodzę się z Olką :D wstawiaj szybko ,bo się nie mogę doczekać :D To jest zbyt świetne ,żeby zostało zaprzepaszczone xd no prooooszę :D ..... szybko .... kochaaaaam Aga :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, kurde, ja nie mogę normalnie "kisiel w gaciach" *_____* hahah XD no po prostuuu CUDOWNY , PRZESYMPATYCZNy , KOCHANY rozdział <33 tak miło tk słodziutko ^^ LUDZIE, KOMENTUJCIE TO BĘDZIE NOWY ROZDZIAŁ ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Przegladam neta i stwierdzilam wpadne moze dodalas nowy rozdzial. Patrze iii mialam racje... Kolejny genialny rozdzia. Kocham cie. Nie moge sie juz doczekac kolejnego.
    Pozdrawiam
    Chica xx
    Zapraszam na nowego bloga.
    One-direction-unforgettable-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń