Dzisiaj
dzień Bożego Narodzenia… Znaczy już się kończy bo jest 8 p.m. byłam z rodziną
właśnie do tego momentu ponieważ właśnie przyszedł po mnie Niall
, tak jak
wczoraj mi obiecując że święta w tym roku naprawdę będą magiczne. Ubrałam
czapkę , która wyglądała jak niedźwiadek [dostałam ją od Nialla na gwiazdkę] a
Nialler założył podobną do mojej, którą ja mu dałam w prezencie świątecznym.
-
Teraz to już naprawdę wyglądamy jak bliźniaki. – zaśmiał się chłopak patrząc w
lustro.
-
Hhaahha, od kiedy my jesteśmy bliźniakami ? – popatrzyłam na niego ździwiona.
-
Od teraz… mówiłem ci przecież że te święta będą magiczne . Mamy do nadrobienia
jakieś 4 lata kochana, pamiętaj…
- Ahh okej… - zaśmiałam się i wyszliśmy na
zewnątrz.
Po dwudziestu minutach drogi moje palce
zaczęły puchnąć od zimna, włożyłam dłonie do kieszeni, aby trochę je ogrzać i
naciągnęłam na nie rękawy.
-
Ile jeszcze ? – zapytałam patrząc na zadowolonego chłopaka. – Tak w ogóle gdzie
my idzimy.
-
Jeszcze chwila, pięć minut nawet mniej. – odpowiedział i spojrzał na moje ręce
które zaczęły drżeć w kieszeniach. – Zimno ci ? Głupie pytanie, drżysz jak
galareta. Dawaj tu jedną łapę… - wskazał na swoją dłoń. Posłusznie zrobiłam co
kazał a on splatając swoje palce z moimi włożył nasze ręce do jego kieszeni,
gdzie panowało przyjemne ciepło.
-
Dzięki…- powiedziałam rumieniąc się, chociaż na mojej twarzy nie było tego
widać ponieważ moja skóra była zmarznięta i czerwona. Chłopak się uśmiechnął i
poprowadził nas w stronę parku.
-
Lodowisko ! Tadaaa ! – zaśmiał się i wskazał na basen z lodu oświetlony
przeróżnego rodzaju lampkami i wieńcami świątecznymi. Przed wejściem stał
mężczyzna przebrany za świętego Mikołaja z dzwonkiem w ręku.
-
Wesołych świąt… ! Czy było by państwo tak miłe i dofinansowało by sierociniec ?
– zapytał wesoły mężczyzna.
-
Jasne… - powiedział mój towarzysz i wyciągnął z portfela 100 euro. – Proszę, i
wesołych świąt nawzajem.
-
Dziękujemy, i miłej zabawy.
-
Chodź ! Idziemy zaszaleć ! – zaśmiał się Niall ciągnąc mnie w stronę
wypożyczalni.
-
Poproszę 42 i… - zatrzymał się chłopak czekając aż mu pomogę.
-
38 – dopowiedziałam i uśmiechnęłam się
lekko. Odebrałam parę łyżew i zaczęłam zaciągać sznurowadła tak aby leżały one
stabilnie na mojej nodze.
-
Pomóc ci w czymś ? – zapytał bruneto-blondyn.
-
Nie… na razie nie… Ale potem tam – powiedziałam wskazując na lodowisko. – Dawno
nie jeździłam…
-
Zapuściłaś się panno Creswell. Chodź już… - zaśmiał się i pomógł mi wstać
poczym weszliśmy na lodowisko. Próbowałam utrzymać równowagę, ale przy mojej
koordynacji ruchów nie zawsze to wychodziłam, wywróciłam się od razu kiedy moje
łyżwy dotknęły lodu.
-
Jasne… - powiedziałam usiłując wstać – A ty się śmiej zamiast mi pomóc.-
spojrzałam na rozbawionego do łez Nialla.
-
Przepraszam. – powiedział i podał mi ręce. – Pamiętaj, jodełką jeźdź. Albo
czekaj… Złap mnie za dłonie, ja będę jechał tyłem i będę cię prowadził.
-
Okej… Ale co jeżeli na kogoś wpadniesz ? – zapytałam go.
- No jak to co ? Wywrócisz się… Ale będziesz
miała wygodne lądowanie. – uśmiechnął się łobuzersko i pociągnął mnie za sobą.
Jeździliśmy zgodnie z rytmem innych, po pewnym czasie kiedy już przypomniałam
sobie o co chodzi, zaczęliśmy się ścigać, a potem Niall nauczył mnie jeździć
tyłem.
-
I co podobało się ? – zapytał mnie chłopak wychodząc z miejsca naszego
wcześniejszego pobytu.
-
Tak… Fajnie było znowu spędzić razem czas. – zaśmiałam się naciągając jego
czapkę na oczy.
-
Ej ! – krzyknął a ja zaczęłam mu uciekać. – Mam cię ! Hahahah! – krzyknął i
przerzucił mnie przez ramię.
-
Hahahah proszę cię puść mnie ! – śmiałam się wisząc na jego ramionach.
-
Nie… Zaczęłaś to teraz będę cię niósł. – wymruczał i szedł nadal przed siebie.
-
Proszę, proszę, Proszeeeeeeeę !
-
No dobra, nie umiem ci odmawiać. – zaśmiał się odkładając mnie na biały puch.
-
Jesteś głodna ? – zapytał mnie chłopak. – Hhaha czemu ja się pytam ty zawsze
jesteś głodna. Ale nie martw się to dobrze bo ja też lubię dużo jeść.
-
Okej… nie wiem czy to miał być komplement czy coś . – popatrzyłam na niego a on
zaczął się śmiać.
-
Z czego się śmiejesz ? – zapytałam.
-
HAHAHAHHAHA Zrobiłaś taką śmieszną minę. Zrób to jeszcze raz ! – powiedział.
-
Yyyy… Nie… - powiedziałam a on znowu znów zaczął się śmiać.
-
Hhahaha ta była lepsza hahahahaha!
-
Okej, chodź bo zaraz stracę apetyt… - wymruczałam z lekka poirytowana, a
chłopak zaczął się śmiać jeszcze głośniej, i w odstępach miedzy wydawaniem
dźwięku „HA” a braniem oddechu mówił „Ty stracisz apetyt?” i znów zaczynał się
śmiać.
Weszliśmy do knajpki wypełnionej ludźmi,
rozejrzałam się dookoła szukając wzrokiem wolnego miejsca.
-
Nie ma miejsca… - wydusiłam.
-
Jest, chodź… - powiedział i pociągnął mnie na górę, gdzie widocznie nie
zauważyłam wolnego miejsca. – Widzisz mówiłem ? Siadaj.- powiedział chłopak
wybierając miejsce obok kominka, widocznie rozumiejąc że przemarzłam do
ostatniej nitki.
-
Ładnie tu, tak świątecznie… Lubię taki nastrój… przypominają mi się czasy
dzieciństwa.- powiedziałam
-
Masz rację… czasy dzieciństwa się przypominają… Przyjaciele… Rodzina…
Przyjaciele. – powtórzył po raz drugi słowo przyjaciele, a w moich oczach
pokazały się łzy tęsknoty. Chłopak przesiadł się i usiadł obok mnie uśmiechając
się delikatnie.
-
Nie płacz… Przyjaciele zawsze będą z tobą. – powiedział cichy głos a po moim
ciele przeszły dreszcze. Obróciłam się szybko za siebie i zauważyłam Johna,
Seana, Belle i Marthe.
- Jak to ? – spojrzałam na nich wszystkich
zdezorientowana.- Przecież wy mieszkacie poza Irlandią…
-
Cii… mówiłem ci przecież że dzisiaj dzień będzie magiczny.- powiedział Niall i
przytulił mnie, poczym reszta zrobiła to samo.
„PAMIĘTNIK ELLI”
Drogi Pamiętniku !
Od dzisiaj postanawiam że
nie będę mówiła ci już Drogi Pamiętniku, ponieważ to brzmi jakbym zapomniała
jak masz na imię i cały czas próbowała ci uświadomić że jednak pamiętam.
Dzisiejszy dzień był MAGICZNY, a to wszystko dzięki Niallowi. Zrobił wszystko
żeby ten dzień był wspaniały, sprowadził nie osiągalnych dla mnie przyjaciół, z
którymi spędziłam naprawdę wspaniałe 4 godziny… Teraz jest już tak naprawdę
Poniedziałek ale co tam.
Najlepsze jest to że mogłam
się dowiedzieć o nich tylu wspaniałych rzeczy, nowych rzeczy a to wszystko temu
jedynemu w swoim rodzaju NIALLOWI HORANOWI.
Cytat na dzisiaj : „Przyjaźń
to nie tylko wspaniały prezent, lesz także ustawiczna praca. Większość
przyjaźni nie urywa się, tylko więdnie.”
„Przyjaźń nie znosi
oddalenia między ludźmi, gdyż jest długą drogą, którą muszą pokonać razem ”
***
Następny dział dodam jeżeli będzie 10 komentarzy ;) Pozdrawiam :D
AAAAAAAaaaaaaa boskie !!!! Chołd ci oddaje o wielka mistrzyni pisania blogów . Czekam na następny chodz pewnie se długo poczekam .. :( Uratuj sreberko wstaw 5 rodział :D ~ Ola
OdpowiedzUsuńHahahah przestań orbitko xD
Usuńspoko spoko xd ...fajna tam rozmowa powyżej xd no ale ....zgodzę się z Olką :D wstawiaj szybko ,bo się nie mogę doczekać :D To jest zbyt świetne ,żeby zostało zaprzepaszczone xd no prooooszę :D ..... szybko .... kochaaaaam Aga :P
OdpowiedzUsuńTak, kurde, ja nie mogę normalnie "kisiel w gaciach" *_____* hahah XD no po prostuuu CUDOWNY , PRZESYMPATYCZNy , KOCHANY rozdział <33 tak miło tk słodziutko ^^ LUDZIE, KOMENTUJCIE TO BĘDZIE NOWY ROZDZIAŁ ^^
OdpowiedzUsuńAle to geniaalne *.*
OdpowiedzUsuńPrzegladam neta i stwierdzilam wpadne moze dodalas nowy rozdzial. Patrze iii mialam racje... Kolejny genialny rozdzia. Kocham cie. Nie moge sie juz doczekac kolejnego.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Chica xx
Zapraszam na nowego bloga.
One-direction-unforgettable-story.blogspot.com